Kosmiczni włóczędzy: Polacy „zważyli” planetę bez słońca!
Zanim przejdziemy do tego niezwykłego odkrycia, musimy wyjaśnić sobie jedno pojęcie: samotna planeta (nazywana też planetą swobodną lub rogue planet). To fascynujące ciało niebieskie, które nie krąży wokół żadnej gwiazdy. Zamiast ogrzewać się w blasku słońca, taki „kosmiczny sierota” dryfuje w całkowitej ciemności przez pustkę międzygwiezdną, wyrzucony ze swojego macierzystego układu miliardy lat temu w wyniku grawitacyjnych perturbacji.
Przełom prosto z Warszawy
Choć o istnieniu takich obiektów spekulowano od dawna, ich wykrycie jest ekstremalnie trudne – są ciemne i nie emitują własnego światła. Jednak polscy astronomowie z projektu OGLE (Uniwersytet Warszawski), pod kierownictwem prof. Andrzeja Udalskiego, dokonali czegoś, co wielu uważało za niemożliwe. Nie tylko namierzyli taką planetę, ale po raz pierwszy w historii precyzyjnie ją „zważyli”.
Jak zważyć coś, czego prawie nie widać?
Naukowcy wykorzystali zjawisko mikrosoczewkowania grawitacyjnego. Kiedy samotna planeta przechodzi przed tarczą odległej gwiazdy, jej grawitacja działa jak soczewka, uginając i wzmacniając światło tej gwiazdy. Kluczem do sukcesu było połączenie danych z teleskopów naziemnych oraz kosmicznego teleskopu Gaia. Dzięki temu, że oba instrumenty patrzyły na zjawisko pod nieco innym kątem (efekt paralaksy), udało się obliczyć masę obiektu.
Jak to wytłumaczyć w prostszy sposób? Wyobraź sobie, że odległa gwiazda to mała żarówka. Gdy przed nią przemyka ciemna planeta, jej grawitacja działa jak szkło powiększające – na chwilę zagina i rozjaśnia światło tej gwiazdy. To właśnie mikrosoczewkowanie.
Aby poznać masę tej planety, naukowcy użyli sprytnego triku:
-
Spojrzeli na to zjawisko z dwóch różnych miejsc (z Ziemi i z kosmosu).
-
To tak, jakbyś patrzył na palec raz lewym, a raz prawym okiem – palec „skacze” na tle ściany (paralaksa).
Porównując te dwa widoki, badacze obliczyli, jak mocno planeta zakrzywiła światło. A ponieważ im cięższy obiekt, tym silniej zagina promienie, mogli precyzyjnie określić wagę tego „kosmicznego ducha”.
Wynik?
Badana planeta ma masę około 0,22 masy Jowisza (czyli mniej więcej tyle, co Saturn lub 70 mas Ziemi). To odkrycie oficjalnie potwierdza istnienie nowej klasy ciał niebieskich – planet swobodnych o masach planetarnych, a nie małych gwiazd.
To „odkrycie dekady” otwiera zupełnie nowy rozdział w badaniu ewolucji galaktyk. Pokazuje, że Droga Mleczna może być pełna takich mrocznych wędrowców, a polska astronomia niezmiennie pozostaje w światowej ekstraklasie!
źródło: https://www.national-geographic.pl/kosmos/ogromny-sukces-polakow-nasi-astronomowie-zwazyli-planete-podrozujaca-przez-droge-mleczna-i-odkryli-nowa-klase-cial-niebieskich/